Mamy Instruktorów !!!
Dodane przez admin dnia 25 lipiec 2008 13:01:44
No i wreszcie nastała ta tak długo oczekiwana chwila – po kilkuletniej przerwie nasz klub dorobił się własnych instruktorów. Trzeba przyznać, że była to bolączka, bo do tej pory byliśmy zmuszeni korzystać z pomocy instruktorów z sąsiednich klubów, a jak wiadomo nie zawsze każdy ma czas, a i inne kluby też organizują szkolenia i tak jakoś kombinowaliśmy, aby wszystko zawsze było na swoim miejscu i żeby szkolenia mogły się odbywać.

Rozszerzona zawartość newsa
Ale od początku. Z zamiarem zorganizowania kursu na Młodszego Instruktora Żeglarstwa nosiliśmy się już od dłuższego czasu. Jednak wciąż zmieniające się przepisy, które najwytrwalszego doprowadziłyby do rozstroju nerwowego, jak i znalezienie chętnych powodowały, że wizja zorganizowania szkolenia odwlekała się w czasie. Po wielu próbach nareszcie jednak udało się. Kilka ogłoszeń, na jakiś czas ustabilizowane przepisy i grupa siedmiu wspaniałych stawiła się na Pogorii z mocnym postanowieniem uzyskania nowych doświadczeń i uprawnień. Zajęcia zaczęły się od wykładu z psychologii - na sam początek ponad dwu godzinny wykład w piątkowy wieczór! Następnego dnia pierwsze pływanie i zaczął się odwieczny problem z kolejnością, formą i zasadą wydawania komend. Każdy z innej szkoły, skrzywiony troszeczkę własnymi doświadczeniami, bądź to regatowymi, bądź też turystycznymi musiał zaakceptować jeden styl, który i tak nie do końca był jasny i zmieniał się w zależności od tego, z kim odbywało się pływanie J Pierwsze zajęcia odbywały się w weekendy, tymczasem zbliżał się długi majowy weekend, na który ludzie rezerwowali urlopy już w styczniu, żeby gdzieś wyjechać, a my rozpoczynaliśmy wtedy zgrupowanie, które zakończyć się miało w sobotę egzaminem. Podczas gdy wszyscy mieszkańcy ośrodka wypoczywali wstając po godzinie 9, my zobowiązani byliśmy prawem obozowym, czyli: pobudka ok. 7, przed 8 zbiórka na placu apelowym, meldunki wachtowych, podniesienie bandery z wybijaniem szklanek, śniadanie i na wodę do późnego wieczora. Fakt, że szklanki wybijaliśmy tylko raz, ale to zasługa Jurka, który tak się przyłożył do ćwiczeń, że urwał mosiężny dzwon i nie było na czym wybijać przez kolejne dni. Trzeba też przyznać, że Neptun załatwił nam wspaniałą pogodę, bo jak zawsze po godzinie 17:30 na naszym jeziorze wiatr osiąga zawrotną siłę 0,0 w porywach 0,1, tak teraz nawet o 20-tej mogliśmy ćwiczyć wszystkie manewry. W międzyczasie odbywały się wykłady z przepisów, pierwszej pomocy, pedagogiki i reszty teorii potrzebnej do zdania.
Najgorsze w całym szkoleniu nie było wykonywanie samych manewrów, ale pisanie konspektów i omawianie poszczególnych zagadnień w sposób zrozumiały dla osoby, która pierwszy raz wchodzi na jacht. Dla nas pewne zachowania czy elementy były oczywiste, ale takiej osobie trzeba przecież wytłumaczyć co, jak i dlaczego. Kolejnym manewrem, a raczej ćwiczeniem, które mnie osobiście najbardziej doskwierało było wiosłowanie. Jak zawsze myślałem, że nie jest to żadna filozofia - po prostu siadasz, wiosłujesz i płyniesz - tak okazało się, że jest to zagadnienie conajmniej mocno skomplikowane. Jakże komicznie wyglądał Wodnik na jeziorze z nierówno pracującymi wiosłami i załogą wyglądającą jak grupa wikingów.
Po wielu trudach i nieskończonej liczbie zwrotów, „człowieków” za burtą czterema metodami i boją, którą jednego dnia każdy zrobił po 13 razy, co daje razem 91 manewrów samej boi, przystąpiliśmy w sobotni poranek do egzaminu. Teoria była zaliczana na bieżąco podczas zgrupowania, więc pozostał tylko ten praktyczny sprawdzian. I znów Neptun dopisał - wiatr był równy, silny i nie przeszkadzał w poprawnym wykonywaniu zadań. Po części praktycznej narada egzaminatorów i oczekiwane ogłoszenie wyników: „Gratulujemy wszyscy zdali.”
Specjalne podziękowanie kierujemy do kapitana Jerzego Wilka za wytrwałość cierpliwość i anielski spokój podczas trwania szkolenia.
W taki oto sposób Radek, Wojtek i ja rozbudowaliśmy kadrę szkoleniową klubu wchodząc do grona MIŻ-ów (jak ja to nazywam).
Pozdrowienia dla wszystkich i do zobaczenia na wodzie.